DSCN0435Po raz pierwszy ale jak się miało okazać , nie po raz ostatni wylądowałam na lotnisku w Kigali stolicy Rwandy w 2007 r Jak na wszystkich lotniskach, tak i     tu poruszać sie trzeba niemal po wyznaczonych ścieżkach, pomiędzy pracownikami ochrony a wojskowymi. Mimo wszystko procedury ochronne były tu dość   dokładne, nie przeszkadzały w tym nawet ciągle przerwy w dostawie prądu! Wszystkie urządzenia lotniska, również te służące do kontrolowania pasażerów   i  ich bagażu zamierały mniej więcej co 10 min. Nagła cisza oznajmiała kolejne wyłączenie prądu. Po krótkiej chwil ponownie zaczęły szumieć maszyny         transportujące bagaże oraz urządzenia elektroniczne. Czarnoskóre piękności w zielonych garsonkach obsługujące  urządzenia spoglądały przepraszającym     wzrokiem mówiącym - jesteś w  Afryce.   Rwanda powitała mnie przyjemnym ciepłem, większym niż można by sie spodziewać w europie 19 czerwca o 23     oraz pięknym i dla mnie egzotycznym zapachem eukaliptusów i bananowców. Bóg posłał mnie do kraju, który nosi na swoim ciele  jeszcze świeże blizny po   ludobójstwie!! 

DSCN0278

Wiosną 1994 roku w Rwandzie miało miejsce jedno z największych ludobójstw na tle etnicznym XX wieku. Konflikt sprowokowany przez         białych pomiędzy dwoma plemionami Hutu i Tutsi pochłonął ponad milion istnień ludzkich! wszystko rozegrało sie na oczach świata, który w tym czasie         pozostał obojętny na dramat tysięcy Ruandyjczyków stojących w obliczu śmierci!

  Rwanda jest jednym z najbiedniejszych krajów Afryki środkowej. Kiedy patrzysz na ludzi którzy są ubogo ubrani i najczęściej boso od razu widzisz przepaść   jaka dzieli Afrykę od Europy. W całej Afryce jest ciężko z woda. Dzieci, które chodzą do szkoły idą 2 lub 3 godz. na piechotę w jedna stronę  bez kropli         wody nie tylko w drodze ale również cały dzień w szkole a upał dochodzi do ponad 40 stopni. Nie przynoszą ze sobą również jedzenia bo go nie ma w        domu.  Nie wolno też im nic podać , bawią się, skaczą, tańczą ale nic nie jedzą.  Nie wolno im brać jedzenia od nikogo bo zdarzały się przypadki otrucia . To porachunki z czasów masakry.  Pierwsze 4 lata pomagałam w sierocińcu w Gitarama. Mieliśmy 61 sierot , które do 4 pokolenia nie miały rodziny. Obecnie jestem w szkole dla dzieci głuchoniemych w Gatunda. Mamy 130 dzieci od 6lat do 19.

DSCN0238Potrzeby mamy ogromne , od sztućców, talerzy ,pościeli po przybory szkolne , moskitjery , które ratują życie przed malarią, ubrania, buty a przede wszystkim jedzenie. Dzieci w naszej szkole uczą się i mieszkają w wybudowanym internacie prawie cały rok.

 Obecnie mamy dwa posiłki dziennie a moim marzeniem jest trzeci posiłek. W Ruandzie nie ma chleba, wędlin, serów, jogurtów itd. Całe życie Ruandyjczycy jedzą słodkie ziemniaki i czerwoną fasole. Jeśli kogoś stać , może dietę urozmaicić o ryż, warzywa, kozie mięso lub mleko. Chciała bym by nasze dzieci  w szkole  przynajmniej raz w tygodniu jadły ryż, piły codziennie mleko a raz w miesiącu mogły zjeść mięso. Marze bym mogła wybudować piec w którym będę wypiekać chleb lub drożdżówki. Ufam Bogu że te marzenia spełni.

 

Izabela Godyń

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com